Pożyczki i adaptacje

Pewne rzeczy w książkach, filmach i grach są fajne. Czasami na tyle fajne, że człowiek chce je wrzucić w mniejszej lub większej części,  z mniejszymi lub większymi zmianami do swojej przygody. Bo jeżeli na przykład potrzebujemy w przygodzie gangu, którego członkowie mają być czymś więcej niż tylko celami na strzelnicy, a nie chce się nam nic tworzyć od zera/gang z gry czy filmu nie psuje nam konwencji i można go bez trudu wprowadzić, to czemu nie? Tak samo jeśli mamy pomysł na odpowiednią interpretację postaci tak, żeby gracze się tego zupełnie nie spodziewali.

Weźmy sobie na ten przykład taką wesołą bandę jak Blood Roses z gry All Points Bulletin. Mamy gościa, który dla zabawy zadźgał bezdomnego (Jeung), jego psychopatyczną dziewczynę, która knuje przeciwko każdemu, kto się jej nie spodoba (Charlotte), paranoicznego kuzyna-megalomana (Seung), któremu wydaje się, że odwalił za Jeunga całą brudną robotę i nic z tego nie ma, uciekinierkę z wariatkowa, która zamordowała własnych rodziców (Lilith), cynicznego hackera (Byron), uratowaną przypadkiem z łap konkurencji bogatą dziewuszkę z rozdwojeniem jaźni i syndromem sztokholmskim (Strega), japońskiego DJa zachwyconego „amerykańskim stylem życia” (Suji) i typową słodką idiotkę (Britney). Z tego już można zrobić albo pozergang rozrabiających z nudów emo-gothic-punków do CP2020, albo, jakby się uparł, frakcję wampirów do Requiem (przy okultystycznych fascynacjach towarzystwa – ewidentnie Wiedźmi Krąg). A teraz dokładamy im dwóch panów, którzy w APB robią za tzw. „professional management”. Pierwszy jest tajemniczy developer i właściciel nocnego klubu (Michael Simeone) – były mafioso, który urwał się z programu ochrony świadków, zmienił twarz i po cichu wraca do interesu. Drugi z kolei to przemytnik i handlarz bronią (Tyron Sennet), czyli osoba niezwykle potrzebna w każdym takim lewym interesie. Skoro mamy już wszystkich (poza Pagan, która w grze jest tylko po to, żeby zlecać misje tutorialowe i na dobrą sprawę jest cholernie nudna jako postać), można przejść do tzw. „character dynamics”, czyli tego, jak to całe towarzycho się ze sobą zgrywa.
Tu dopiero robi się śmiesznie. Charlotte z zazdrości wystawiła konkurencji jedną z członkiń gangu, Violet. Wszystko byłoby pięknie, gdyby Violet tego zamachu nie przeżyła i nie zmieniła strony. Co to za strona – your call, drogi Mistrzu Gry. W oryginale są to Prentiss Tigers, grupa bogatych dzieciaków z bohaterskimi aspiracjami. Oprócz tego, Charlotte nie ufa Tyronowi, bo „gość nosi ciuchy z zeszłego sezonu”, nie znosi Seunga (z wzajemnością) i tak wkurzyła Simeone, że ten oddelegował ją do zajmowania się pierdołami, byle tylko nie knuła i nie przeszkadzała mu w planach. Seung, co było do przewidzenia, nie lubi swojego kuzyna i jego Lady Makbet – wieść gminna niesie, że próbował ją stuknąć, ale jak sam twierdzi, „w tym gangu jest sporo osób, które nie lubią Charlotte”. Jeung ma swojego kuzyna za aroganckiego głupka, a Michaela Simeone toleruje tylko dlatego, że ma z niego pożytek. Sam Simeone usiłuje wyprowadzić gang na ludzi, co przy skłonnościach Jeunga i Charlotte do popisywania się statusem szczególnie proste nie jest. Poza tym, nikt nie wie kim Simeone jest naprawdę, po tym jak w programie ochrony świadków zmieniono mu tożsamość raz, a potem na własną rękę zmienił ją drugi raz. Tyron Sennet próbuje go rozpracować, żeby mieć jakiegoś haka, ale idzie mu średnio. I cała ta chryja dotyczy tylko „ścisłego zarządu” gangu. Niżej też jest zabawnie. Byron dyskretnie podsuwa Jeungowi dobre pomysły i pełni rolę szarej eminencji. Robi to dla kasy – jeśli przez nadmierne lansowanie się Jeung potknie się i rozwali cały gang, to Byron po prostu zabierze zabawki i poszuka sobie innego pracodawcy. Strega trafiła do gangu przypadkiem – porwała ją konkurencja, Byron to odkrył i wpadł na pomysł odbicia jej wraz z pięcioma milionami okupu wpłaconego przez rodziców. Gang zainkasował za to połowę okupu, a drugą połowę razem z dziewczyną odstawił po kilku dniach do domu – oczywiście już po tym, jak Charlotte wpadła na genialny plan wyciągnięcia jej na imprezę, żeby się dziewczyna zrelaksowała. Z Lilith jest jeszcze zabawniej – wariatków w którym ją zamknięto po tym, jak zamordowała rodziców, spłonął w tajemniczych okolicznościach, jej ciała nigdy nie odnaleziono, a sama Lilith poprosiła o pomoc dawną koleżankę ze szkoły – dokładniej Charlotte Bloodrose. Suji lansuje się tym, że wozi się z prawdziwymi przestępcami, a reszta gangu lansuje się tym, że wozi się ze słynnym DJem. A Britney? Britney po prostu jest łatwa i ma więcej kasy niż rozumu.

Sam „character dynamics” też bywa inspirujący. Weźmy na przykład trójkąt Shogo Akuji – Kazuo Akuji – Jyunichi z Saints Row 2. Pierwszy to próżny i lekkomyślny synalek szefa Yakuzy, szefujący w Stanach gangowi motocyklistów. Drugi to sam tatuś, rozczarowany tym jakiego idiotę spłodził. Trzeci z kolei to ochroniarz synalka i jego łącznik z ojcem – zapewne Kazuo widziałby go jako bardziej kompetentnego szefa gangu, ale wszyscy wiemy, jacy są Japończycy. Wstyd się przyznać, że syn&dziedzic jest idiotą i gdyby nie wynajęty ochroniarz/głos rozsądku, przepadłby marnie. Czy wam też się wydaje, że takie trio całkiem nieźle sprawdziłoby się w Legendzie Pięciu Kręgów? Próżny, arogancki i lekkomyślny młody Doji Shogo, jego ojciec Kazuo i wynajęty jako ochroniarz ronin Jyunichi (nieślubny czy w inny sposób zhańbiony Akodo). Jasne, adoptowanie członków innych rodzin w feudalnej Japonii się zdarzało, ale w tym przypadku wyglądałoby to fatalnie z trzech powodów. Raz, Jyunichi to ronin, a tak pyszny klan jak Żurawie raczej nie będzie przygarniał kogoś, kto już w jednym klanie nawalił tak, że gorzej się nie dało. Dwa, jakby było mało, że ronin, to jeszcze ronin z klanu Lwa, a Lwy z Żurawiami się nie lubią, i vice versa. Trzy, nie godzi się rozmyślnie robić obciachu własnemu synowi, adoptując ronina z klanu Lwa, żeby przejął chociaż część ojcowizny tylko dlatego, że jest bardziej kumaty. A cztery, że wynajmuje się ronina, zamiast poprosić Daidoji o przysługę? To jak powiedzieć „Synu, ochroniarz Daidoji jest dla ciebie za dobry. Spodziewam się, że narobisz głupot, więc lepiej żeby zginął przez ciebie ronin niż ktoś z rodziny.” Biorąc pod uwagę to, jak Jyunichi kończy w grze, taka sytuacja jest bardzo prawdopodobna.

Pożyczanie fabuły jest już dużo trudniejsze i na dobrą sprawę mało użyteczne. Gracze to część tej samej kultury geeków i pewnie czytają te same książki co ty, więc nagle może im się coś przypomnieć i albo przeskoczą do konkluzji, albo wykoleją przygodę i dopiero będzie problem. Częściowe pożyczanie cech danej postaci i wymyślanie drugiej części całkiem od nowa też może mieć nieprzewidziane konsekwencje, ale z tego da się wybrnąć. Pierwszą rzeczą, jaką należy w takim przypadku zrobić, i to bezwzględnie, jest zmiana imienia postaci – jeżeli gracze skojarzą imię z postacią, to po pierwsze będą oczekiwać oryginału, a po drugie, mogą mieć o oryginale już wyrobione zdanie, i to prawdopodobnie negatywne. Potem już można kombinować. Na ten przykład krzyżując Rally Vincent z bohaterem Bionic Commando. A jeżeli z oryginału nie zostanie nic poza umiejętnościami i kolorem włosów, to nie szkodzi – w końcu przypadkiem stworzyliśmy oryginalną postać. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s