Niechcemisie: Ostrza Niesławy

Swego czasu, mocno zniechęcony swoim Mistrzem Gry i jego stylem prowadzenia w takim ciekawym i wielowymiarowym systemie jak Legenda Pięciu Kręgów, wymyśliłem że stworzę i poprowadzę coś samemu, tak żeby towarzystwu pokazać, jaki fun ich omija. Historia zaczynała się nagłym i niespodziewanym trzęsieniem ziemi – imprezka u daimyo, a jego córka nagle, świeżo po gempukku, popełnia samobójstwo. Dodatkowo, w tle mamy wojnę między Żurawiami i Lwami, pod wysłannika Smoków podszywa się aktor Shosuro, a delegacja Skorpionów nie ma z nim nic wspólnego.

Zaczęta historyjka, w formacie PDF i moim zgryźliwym stylu, znajduje się tutaj. Wstępny pomysł był taki: mordercą okazuje się organizator imprezy, który jako członek Kolat (do czego gracze doszliby bardzo późno albo wcale) wykorzystywał heiminów, roninów i inne takie mięcho armatnie do podtrzymywania wojenki (w grę wchodziły zabawy w prowokacje gliwickie, wyrzynanie wiosek i inne takie świństwa – przyznam, że wzorowałem się na dwóch pierwszych aktach tej przygody o powrocie Shuten Doji autorstwa ludzi od Bearers of Jade, ale bez mahotsukai, oni i całej reszty tego cholerstwa, bo Krainami Cienia to już rzygałem) i planował dalej destabilizować sytuację – na dzień dobry, czego trudno było się domyślić, prosząc o pomoc inne klany na imprezie, od której przygoda się zaczyna. Oczywiście gracze musieli się nałazić i napytać, po drodze wdepnąć w gildię złodziei dysponującą własnymi technikami (jej symbolem, tak by the way, był kot), wyrżnąć kilka ton pachołków różnego sortu, zdobyć chwałę i narobić sobie wrogów (w końcu Kolat to skrzyżowanie yakuzy z Al-Kaidą, tak łatwo to ich się wszystkich nie dorwie). Oczywiście gdy tylko gracze obwieściliby komukolwiek nie wtajemniczonemu w sprawę, że mają do czynienia z Kolat, pierwszym co usłyszeli byłoby zdumione „K-Koratto?” z japońskim akcentem (bo cholernie chciałem to powiedzieć, i to właśnie tak).

Notatki techniczne: Shikozu miał być kontaktem Skorpiona i wracać kilkukrotnie – w końcu kto do cholery będzie podejrzewał świętego męża, i to jeszcze o wyglądzie typowego starego sensei, o bycie agentem Skorpionów. Wspomniany bard łażący i pytający o szczegóły to szpieg Ikoma, usiłujący ugryźć sprawę od drugiej strony – jeden z kilku inteligentnych NPCtów (drugi miał być Shosuro, a trzeci Shiunji Kitsuki). Pojęcie „inteligentny NPC” oznacza w tym przypadku „jeden-dwa kroki za drużyną w dochodzeniu do tego, o co tu chodzi”. Obrazek, który denatka dała swojemu szwagrowi, też miał zaszyfrowaną wiadomość, i to już konkretną (coś na zasadzie „tata kupuje broń dla roninów”).

…ale skoro ja tego wszystkiego nie napisałem, nie ma problemu, żeby ktoś tę przygodę pociągnął w zupełnie inną stronę.

Advertisements

5 comments on “Niechcemisie: Ostrza Niesławy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s