Burza, cz.2 – Skorpion

Adopted Blood mamy już załatwione. Kami pokazują, shugenja mówi, samuraj musi i nie ma przeproś, z przeznaczeniem się nie dyskutuje. Przy okazji doiłem Way of the Unicorn jak się dało – w dzisiejszym odcinku też jest coś zadziwiającego, ale uzasadnionego informacjami z podręcznika. A z odwzorowywania tego, co postać ma w karcie – Quick i Bad Reputation: Rowdy (czyli, w skrócie, wiadomo że postać jest zdolna do mało eleganckich zachowań).

Kubo nie ukrywał, że jego syn został adoptowany – taka była tradycja klanu, niezależnie od tego, co sądziła o niej reszta Rokugańczyków. Chłopiec rósł szybko, a jego nowi rodzice, zgodnie z przepowiednią, wkrótce dochowali się nowych potomków. Rok później narodziły się bliźnięta – chłopca nazywano na razie Hani, zaś dziewczynkę Kasa.

Młodzieniec nie przykładał do ksiąg większej uwagi niż było to potrzebne wojownikowi. Owszem, studiował historię klanu i nabrał nieco ogłady, ale pragnienie zemsty sprawiło, że skupił się na umiejętnościach potrzebnych do tropienia i ścigania bandytów, kryjących się w górach i lasach. Podczas ceremonii gempukku wybrał imię po jednym z nieustraszonych jeźdźców adoptowanych przez klan podczas wędrówki przez Płonące Piaski: Leibao.

Niestety ceremonia nie mogła się obyć bez zgrzytów. Jednym z zaproszonych gości był Doji Kazuo, przedstawiciel klanu Żurawia. Jego syn, Shogo, okazał się równie impulsywny i arogancki jak młody Leibao.

-Gratulacje, Shinjo-san. – rzucił Shogo ze złośliwym uśmieszkiem. – Jako najstarszy syn zapewne kiedyś odziedziczysz te wszystkie ziemie… No, chyba że twój ojciec będzie preferował potomka własnej krwi.

Młody Żuraw spojrzał na siedzącego u boku matki młodszego brata Leibao. Jednorożec zmierzył go wzrokiem…

-Za kogo ty mnie masz?! – krzyknął, aż cała sala na niego popatrzyła. – Próżny paniczyku!
-Uraziłem twój… honor? – zapytał ironicznie Shogo.
-Chcesz pojedynku? Świetnie! Pewnie zasłonisz się swoim yojimbo… – tu Leibao wskazał niedbale na siedzącego przy stole olbrzymiego łysego ronina w prostym beżowym kimonie przewiązanym błękitnym obi. – …i jeśli ja zginę, to tak jak mówiłeś, mój brat będzie bardziej odpowiednim dziedzicem. A co, jeżeli wygram?

Leibao szturchnął Shogo palcem w brzuch.

-Twój ojciec nie ma innych spadkobierców niż ty, Doji-san. Jesteś na to gotowy? – teraz to Leibao złośliwie się uśmiechnął.

Wszyscy patrzyli na tę kłótnię zaniepokojeni. Wszyscy poza Bayushi Gendo. Stary Skorpion uśmiechał się lekko – po raz kolejny Żurawie dowiodły, że są aroganckie, a Jednorożce nieokrzesane. Wszystko bez jego pomocy.

-Dosyć! – Shinjo Kubo wstał i zdecydowanym krokiem ruszył w stronę syna. Po chwili podążył za nim wyraźnie zdenerwowany Doji Kazuo.
-Ojcze… Doji-sama… – Leibao zmierzył obu mężczyzn wzrokiem. – Samuraj winien kierować się w życiu rozwagą i honorem. Dlatego zamierzam bronić swojego honoru…

Doji Shogo zbladł. Nie spodziewał się, że młody Jednorożec poważy się na taki krok.

-…ale zgodnie z tradycją naszego klanu. Jednorożce nie przelewają krwi między sobą, a tym bardziej nie powinny przelewać krwi zaproszonych przez siebie gości. Jeżeli tylko Shogo-san nie obawia się stanąć do pojedynku ze mną osobiście, jestem gotów.

Shogo spojrzał mu w oczy.

-Zgoda. – syknął.
-Ten z nas, który upadnie pierwszy, będzie miał sporo czasu na wyciągnięcie nauki ze swojej porażki. Przejdźmy do ogrodu, a ja każę przynieść boken dla Shogo-san i shinai dla mnie.

* * *

Młodzieńcy stanęli naprzeciw siebie. Ojcowie obydwu stali z boku, pilnując aby żaden nie zrobił nic nieuczciwego. Białe włosy Shogo falowały na wietrze.

Leibao zakręcił młynka bambusowym mieczem i ruszył naprzód. Jego przeciwnik zwinnie uniknął jego ciosu i uderzył Jednorożca z całej siły w kolano. Leibao zachwiał się, stęknął z bólu, pochylił do przodu…

Doji Shogo zrobił o pół kroku za dużo. Leibao, stojąc za nim, obrócił się o 180 stopni, uderzając shinai na wysokości kolan. To wytrąciło Żurawia z równowagi – próbując balansować rękami, odchylił się niebezpiecznie do tyłu…

Leibao wyprostował się i uderzył z góry, skosem przez klatkę piersiową przeciwnika. Shogo jęknął, upuścił drewniany miecz i runął na trawę.

-Władasz mieczem prawie tak dobrze jak słowem, Shogo-san. – Leibao pochylił się nad przeciwnikiem i wyciągnął do niego rękę.

* * *

-Doskonały pojedynek, chłopcze. – Bayushi Gendo ukłonił się lekko młodemu Jednorożcowi. – Jesteś niemal tak szybki jak ja za czasów mojej młodości.

Oczy Skorpiona lśniły za żelazną maską z niewielkimi rogami, zasłaniającą pół twarzy.

-Jesteś gwałtowny, ale zdolny. Kiedy popełniasz błąd, umiesz obrócić go na swoją korzyść. Dzięki temu ciężko cię zaskoczyć… chociaż ten Doji nie był zbyt wymagającym przeciwnikiem.
-I mówisz mi to z dobroci serca, Bayushi-sama? – Leibao przechylił lekko głowę i uniósł brwi.

Gendo tylko się uśmiechnął.

-Może chciałbyś wieczorem rozegrać partię go?
-Mogę spróbować, chociaż… – Leibao spuścił wzrok.
-Sam dzisiaj powiedziałeś: ten, który przegra, będzie miał dużo czasu na wyciągnięcie nauki ze swojej porażki, prawda?
-Tak.

Już wiedział, że przegrał. Skorpion łatwo nim manewrował, jakby chcąc mu pokazać, że przed Leibao jeszcze wiele nauki. Ale mimo wszystko, lepiej było podjąć wyzwanie i przegrać niż poddać się bez walki.

* * *

Bayushi Gendo uniósł wzrok znad planszy.

-Mimo wszystko, doskonały wynik, Shinjo-san.

Świtało już. Leibao zasłonił usta, zacisnął powieki, po czym spojrzał na Skorpiona.

-Przynajmniej moją nauką nie będzie to, że zupełnie nie umiem grać w go.

Gendo nie krył rozbawienia.

-Słusznie, dostrzegam w tobie pewien talent, pewien… instynkt, ale nadal powinieneś trenować umysł. Czasami instynkt prowadzi na manowce i lepiej się zawahać, szukając lepszej okazji, niż uderzać w ciemno.

Leibao wstał z trudem. Skorpion jednak nadal siedział i patrzył na planszę.

-Nie udajesz się na spoczynek, Bayushi-sama?
-Za chwilę, chłopcze. Za chwilę.

Reklamy

2 comments on “Burza, cz.2 – Skorpion

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s