Niechcemisie: Kampania teczkowa

Nie, to nie to co myślicie. Wcale nie zamierzałem tworzyć przygody związanej w jakikolwiek sposób z aktami SB czy naszym smutnym chorym krajem. Pomysł był zupełnie inny: zapatrzyłem się w Alpha Protocol i mój niecny plan polegał na przygotowaniu uzupełnianych wraz z postępami w grze akt wszystkich ważnych stron. A tych było minimum sześć – oprócz pracodawcy i głównych złych, gracze mieli okazję zetknąć się z rosyjską mafią, Triadami, yakuzą i tajemniczą grupą podobno powiązaną z tajnymi służbami USA. Niestety pomysł mi się rozsypał z dwóch powodów: po pierwsze, ani Spycraft, ani Cyberpunk nie zadowoliły mnie mechanicznie, a po drugie wstępny zarys scenariusza był zbyt liniowy i miał nierówne tempo. Czytaj dalej

Dziwniejsze od fikcji: Cyberpunkowe Miasto Na Żywca

Urbancanal_full

Kaineng City Concept (C) Daniel Dociu, Guild Wars Wiki

Szlajanie się po Kaineng City w Guild Wars: Factions podsunęło mi parę inspiracji. Bynajmniej nie mam tu na myśli tego, co odwalał Shiro i potencjalnej aplikacji w Legendzie Pięciu Kręgów, bo Shiro działa z finezją wielkiego młota i w przewidywalny sposób gryzie go to w dupsko, a jak pisałem wcześniej, dobry kult umie się dobrze zakamuflować i nie wozi się z tym, jacy to oni są EVULZ. Chodzi o architekturę. Kaineng City, jak się wejdzie w jego wszystkie zakamarki, okazuje się być dziwnym połączeniem Wielkiego Chińskiego Muru, postawionych na nim cesarskich pagód i obrastających mury faveli, które – tak dla odmiany – zamiast rozłazić się na wszystkie strony w poziomie, pną się w górę, włażąc na siebie nawzajem. Prawie jak cyberpunkowa metropolia, tylko bez Cyberpunka (ale gangi nadal funkcjonują, i to nadzwyczaj skutecznie). A co ciekawsze – te sterty budowanych na wariata budek mają swój pierwowzór w rzeczywistości. Dokładniej, w Hak Nam, albo „Kowloon Walled City„, wyburzonej w 1994 części Hong Kongu. Pod koniec jej istnienia na 20 tysiącach metrów kwadratowych (200 x 100 m) gnieździły się circabout trzydzieści trzy tysiące ludzi. Biorąc pod uwagę, że z racji bliskości lotniska budynki nie mogły mieć więcej niż czternaście pięter, to całkiem sporo. Czytaj dalej