Po co nam Moloch?

Original (1.0) edition of Neuroshima cover

Image via Wikipedia

Polscy RPGowcy mają złe przyzwyczajenia. Jak zresztą Polacy w ogóle. Pierwsze, to „polactwo-zwalactwo”: my jesteśmy grzeczni i poukładani, to na pewno nie my wywołaliśmy III Wojnę Światową, tylko eksperymentalny komputer, który opierdział nas psychotropami i ktoś niechcący wcisnął atomowy guzik. Drugie to idiotyczny mit, że słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę, szczególnie walcząc przeciwko niemożliwym do pokonania wrogim siłom. A potem wszyscy giną i chuj, ojczyzny nie ma, bo i dla kogo miałaby być. Więc jak w reklamie Old Spice: patrzę na Neuroshimę. Potem na Fallouta. Potem znowu na Neuroshimę. I znów na Fallouta. Niestety, Neuroshima nie jest Falloutem. Ale gdyby wywalić z niej pewien fundamentalny bezsens, mogła by być równie dobra. Popatrz w dół. A teraz w górę. Gdzie jesteś? Na postnuklearnym Dzikim Zachodzie, gdzie ludzie przede wszystkim nie potrafią dogadać się ze sobą. Co masz w ręku? Popatrz na mnie. To kij. I mogę ci nim dać w łeb. Teraz kij zmienił się we flagę jakiejś ufortyfikowanej wiochy. Wszystko jest możliwe po tym, jak społeczeństwo się rozsypało. Zmutowane karaluchy gryzą mnie po kostkach.

Pomyślmy, choć raz, logicznie: mamy ludzkość w rozsypce, bezprawie, mutanty wszelkiego sortu, dzikie i zdziczałe zwierzaki, ziemia też się nieszczególnie nadaje do uprawy, łączności nie ma wcale lub w najlepszym wypadku prawie wcale (jeśli ocalały druty telegraficzne do sąsiedniego miasteczka) i ogólnie technika cofnęła się do poziomu jakiegoś późnego XIX, wczesnego XX wieku.
Diabli wzięli elektrownie, fabryki, internet, telefonię, jakieś 3/4 ludzkości i wszelką solidarność…Tak żeby wymienić kilka. Ten świat jest już sam z siebie paskudny, wystarczy się pochylić nad detalami.
Miasteczka przypominają te z Fallouta czy Mad Maxa: solidny mur z czegokolwiek bądź, najlepsi strzelcy w okolicy z największymi gnatami jakie udało się znaleźć pilnują obejścia, na bramie tabliczka „Obcym Wstęp Wzbroniony”, a z tymi z sąsiedniej wsi mieszkańcy lubią się jak Kargule z Pawlakami czy hanysy z gorolami. A jak już do takiej zapyziałej teksańskiej dziury przyjedzie ktoś z Posterunku… To go, miastowego, widłami mogą pogonić. Tak samo ci z Utah nie lubią tych z Kalifornii i Vegas, Nowojorczycy nie trawią tych z Chicago i Detroit (i vice versa), a już najgorzej mają ci z Gównocietoobchodzi, bo w ich przypadku gdzie ich polubią, a gdzie nie, to istna rosyjska ruletka.
Gospodarka opiera się na przedwojennych zapasach i złomie. Ludzie żyją z recyklingu: nie są w stanie wyprodukować nic nowego, więc starają się naprawić i ponownie wykorzystać wszelkiego rodzaju starocie. Nawet zupełnie zwyczajne rzeczy mogą być na wagę złota. Innymi słowy: wszystko można sprzedać, wszystko można ukraść, za wszystko można zabić. Rosyjska ruletka. Może cię zabiją za podróbkę Rolexa z Tajwanu, a może nie.
Jeśli idzie o wyżywienie, to też nie ma lekko. Na jednym skrawku ziemi coś wyrośnie, na innym nie. Jedno napromieniowane stworzonko da się zjeść, inne nie. Jeden wodopój jest zdatny do spożycia, inny nie. Człowiek nie wie, czy przeżyje obiad, czy zasra się na śmierć. Rosyjska ruletka.
Czarne złoto znów wywołuje gorączkę: kto ma szyb, ten ma interes. Alternatywne źródła energii są trudno dostępne i można za to podziękować smażącym się w piekle nafciarzom, którzy dopchali się do kongresu. Dzięki, Dubya. Tak czy owak, nawet jak masz odpicowanego Mustanga rocznik siedem sześć, czymś go musisz napędzać… A do baku nie napierdzisz, nie? Próba zdobycia benzyny może pójść różnie: albo wiadro gambli na stół i jedziesz dalej, albo komuś spodoba się twój wózek i zamiast paliwa dostaniesz kulkę. Rosyjska ruletka.
Postnuklearna pustynia. Kilometry bezpańskich terenów, na których ograniczenie prędkości nie obowiązuje. Albo bez problemów przeturlasz się od miasta do miasta, albo po drodze trafisz na jakieś mendy, dzikie bestie albo mutantów. Rosyjska ruletka.

No i co? I do dupy jest. To już pięć kul w bębenku, a ten cymbał na T próbuje ci jeszcze wepchnąć szóstą, żebyś na pewno odstrzelił sobie łeb. Po cholerę ten Moloch? Przecież to nie ma najmniejszego sensu, roboty które naoglądały się Star Treka i świrują Borga. No na logikę: Już jest do dupy i jedyna nadzieja w tym, że komuś zaświeci się lampka i zacznie głosić solidarność, jedność i tak dalej na tyle przekonująco, że ludzie to kupią. A wszyscy dobrze wiemy, że nie kupią, bo już raz wszyscy próbowali się kochać i Dubya zaczął się rzucać atomówkami ze skośnookimi. Na kut jeszcze dokładać coś, co i tak wszystkich wyrżnie, czego za cholerę nie da się powstrzymać i wszelkie próby walki z czym są równie skuteczne, jak próba ścięcia drzewa własnym fiutem?! Bo ktoś chciał być „oryginalny”? Żeby być oryginalnym, to można i sobie w fujarę gwóźdź wbić, ale ani to rozsądne, ani wygodne.

A poza tym, wszystkich gubi megalomania. Zmutowany pokurwieniec spod katedry chciał podbić świat mając do dyspozycji nieduże stado głupich mutantów. Może i zrobiłby wrażenie na kilku okolicznych wiochach, ale dalej by nie zajechał. Zresztą i tak ktoś mu ulepił grzybki. Te faszystowskie złamasy chciały na siłę przywrócić dawną chwałę Stanom, przy okazji wybijając jakieś 95% obywateli – chyba tylko kompletni idioci nie wynieśliby ich za to na widłach. A wynieśli – ulepili im grzybki, bye tschuss, zamiecione. Armia robotów też jest niepokonana tylko na papierze: czasami sześć mózgów potrafi wymyślić zaledwie tyle, co pół. Wtedy wystarczy oddział komandosów i dobry plan, żeby pójść gdzie trzeba, ulepić blaszakom grzybki i za pomocą tego, co zostało, zaprowadzić jako taki porządek w najbliższej okolicy. Bo przecież jaki chory mózg wymyśliłby, że głupie konserwy będą w stanie zawojować świat albo przynajmniej kilka stanów? Naprawdę, musiałby być niewąsko nachlany i upalony.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s