Jak zepsuć pistolet

O przypadkowy postrzał, wbrew pozorom, dość trudno – chociaż zdarza się to nawet najlepszym. Broń palna jednak dość skomplikowanym sprzętem jest (chociaż bez przesady) i przypadkowe postrzały to tylko jedna z atrakcji, które mogą się przydarzyć pechowym strzelcom. Pozostałe to na przykład zmęczenie materiału, źle odważony proch, wadliwa spłonka czy amatorskie modyfikacje wprowadzone przez poprzedniego (tudzież obecnego) właściciela. Skutki są różne – od zwyczajnego zacięcia, któremu można zaradzić w kilka sekund, przez sytuacje wymagające wzięcia spluwy na warsztat, po mniej lub bardziej widowiskowe (i bolesne) permanentne rozwalenie broni.

Amunicja

Oszczędzanie na amunicji jest szkodliwe. Oprócz kiepskiej celności, tania amunicja może nam dostarczyć kilku różnych „dodatkowych atrakcji”. Naboje leżące nie wiadomo ile w wojskowych magazynach też mogą nie być stuprocentowo skuteczne – jeśli widzieliście filmiki, na których amerykańscy żołnierze w Iraku i Afganistanie napieprzają do zepsutych Xboxów, kartonowych pudeł czy wraków samochodów jakby urwali się z hollywoodzkiego filmu (jak ten kolo prujący z dwóch M249 na raz), to dowództwo zapewne się nimi nie przejęło, bo poszedł prikaz „kończy się okres ważności amunicji, trzeba ją wykorzystać”. Yep, amunicja też ma swój termin ważności i czasami lepiej go nie przekraczać. A już szczególnie kilkadziesiąt lat po wojnie atomowej – dobrze zakonserwowana jeszcze będzie zdatna do użytku, ale pierwsza lepsza paczka walająca się po ruinach sklepu w Podunk, Ohio? Nie ryzykuj.

Niewypał – nic strasznego. Broń robi „klik”, mimo że nie jest pusta. Przeładuj i kontynuuj. We wojsku jednak uczą, żeby wycelować broń w coś, w co chcemy strzelić i odczekać pół minuty, bo może to być inna atrakcja, a mianowicie…

Opóźniony zapłon – tu już gorzej. Broń robi „klik”, szczególnie po tym jak została załadowana zleżałą amunicją trzymaną cholera wie gdzie, po czym robi „blam” kilka sekund później. Jeśli ktoś się pospieszy i przeładuje, nabój może odpalić na ziemi albo w locie i trafić w rzecz dowolną. Na szczęście kiedy nic go nie trzyma, to łuska poleci w jedną, a pocisk w drugą z trochę mniejszą siłą, więc może nie przestrzeli czegoś twardszego.

Squib – jesteś w dupie. Kiedy broń strzela, ale dziwnie – cicho, słabo kopie, puszcza dym wyrzutnikiem zamiast lufą i nie ładuje następnego naboju, to najlepiej ją schować i spieprzać w najbliższe dobrze wyposażone bezpieczne miejsce. Najczęściej występuje przy próbach własnego ładowania naboi, ale czasem może się zdarzyć także przy fabrycznej amunicji, zwłaszcza zleżałej. Spłonka działa, ale proch nie daje mocy wystarczającej do wypchnięcia pocisku z lufy. Co, mniej więcej, oznacza że pocisk utknął i próba wystrzelenia następnego może się skończyć widowiskową anihilacją spluwy. Oops. Wydobycie go będzie wymagało wiedzy rusznikarskiej i wyczucia – wybijanie na siłę to najlepszy sposób na uszkodzenie lufy.

KaBOOM! (kB!) – sytuacja, w której broń przestaje się nadawać do strzelania, najczęściej permanentnie. Gorzej, kiedy jest spowodowana przez wadliwą broń, ale i z winy samej amunicji nie jest wesoło. Po pierwsze, kiedy wytrzymałość łuski zostaje przekroczona, dzieją się rzeczy najróżniejsze. Strumień gorących gazów prochowych i odłamki łuski wpadające gdzie nie trzeba oznaczają, że trzeba broń rozebrać i dokładnie obejrzeć, czy nie urwał się jakiś istotny drobiazg. Czasami nawet nie ma czego oglądać, bo efekt jest doskonale widoczny w postaci wielkiej dziury tudzież sterczących części, które sterczeć nie powinny. Dołóżmy do tego efekt psychologiczny pt. „Oh fuck, właśnie rozpieprzyło mi karabin” i mamy „operatora” ugotowanego na twardo.

Mechanizm

Zmęczenie materiału, rdza, osad z prochu, pył, błoto, wszystko to potrafi załatwić broń na amen. Oczywiście są takie cuda jak karabinek Kałasznikowa czy pistolety Glocka, które można utopić w solance, trzy dni później wyłowić, wystawić na dwa dni na słońce, potem wsadzić do zamrażalnika, dwa dni później wyjąć i zakopać w ogródku, obficie podlać, po tygodniu odkopać, wyrzucić z samolotu, przejechać samochodem, otrzepać i wywalić cały magazynek jak gdyby nigdy nic, ale ogólnie lepiej nie ryzykować bez potrzeby.

Zacinka – po angielsku „Failure to Feed”/”Failure to Eject”. Broń albo nie jest w stanie wyrzucić łuski po strzale, albo załadować nowego naboju do komory. Zdarza się głównie w sytuacjach, w których broń „dostała” piachu albo błota, chociaż osad z prochu też robi swoje, o czym przekonali się amerykańscy żołnierze w wojnie wietnamskiej. Na cywilnej amunicji M16 i jego kopie strzelają ślicznie, ale w wojsku tnie się koszty, wicie rozumicie. Zaradzić można prosto – przeładować ręcznie i w miarę możliwości oczyścić.

Kominek – po angielsku „stovepipe”. Łuska zamiast wylecieć jak trzeba, zostaje przytrzaśnięta w oknie wyrzutnika i sterczy jak komin, stąd nazwa. Patrz wyżej – przeładować ręcznie i bangla.

MORE DAKKA – uśmiechnij się, coś w twojej giwerze się zacięło, pękło, starło albo w inny sposób uległo uszkodzeniu, przez co teraz wali serią póki nie skończą się w niej naboje. Jedyne, co można w takiej sytuacji zrobić, to wymiana uszkodzonej części – szczególnie w sytuacji, w której strzał następuje już po odciągnięciu kurka. Źródła takiego zachowania są dwa – albo coś się spieprzyło w okolicach kurka bądź spustu, albo iglica się odpowiednio nie cofa i przy przeładowaniu sama wali w spłonkę. To drugie jest trochę częstsze – wystarczy dobrze zasyfić broń.

KaBOOM! – oprócz amunicji, kB! może zostać spowodowane przez awarię samej broni. Zmęczenie materiału, zatkana lufa, źle spasowane części z dwóch różnych egzemplarzy, tak czy owak giwera nadaje się po czymś takim na śmietnik. Poniżej parę zdjęć poglądowych.

Kahr, podobno załadowany fabryczną amunicją. Urwało dno łuski, wyrzutnik i osłonę mechanizmu spustowego, wheee!

Glocki i USP. One tak mogą nawet na fabrycznej amunicji.

Rewolwerom też urywa.

Sztucer w kawałkach.

M16 w kawałkach.

Reklamy

One comment on “Jak zepsuć pistolet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s