Narzędziownia: Interaktywne mapy

Google_Fusion_Tables_1

Google_Fusion_Tables_1 (Photo credit: hr.icio)

Ostatnio zacząłem się bawić jednym z narzędzi Google Docs, a mianowicie Google Fusion Tables. To ustrojstwo o niebywale topornym interfejsie ma jedną ciekawą funkcję: jest w stanie nanieść na mapę z Google Maps cały pierdylion znaczników, włącznie z opisami wyświetlającymi się po kliknięciu. Co prawda nie ma możliwości umieszczenia własnego znacznika na mapie, więc jesteśmy ograniczeni do tych dwustu, które oferują Google, ale już w okienkach z opisami można szaleć. Jeśli prowadzimy coś w realiach naszego świata (WOD, CP2020, Shadowrun, co tam jeszcze…), możliwości mamy bardzo szerokie: wszelkie Elizja, miejsca spotkań, kryjówki BG i przeciwników, cele misji, sklepy, ulubione miejsca BNów, obszary wpływu – wszystko to możemy umieścić na mapie. Jak się człowiek uprze, ma dwie godziny czasu i notatnik, to jest w stanie wystrugać nawet w miarę szczegółową mapę zalanego obszaru Los Angeles w Shadowrunie.

Z rzeczy najbardziej podstawowych, potrzebujemy konta Google. Biorąc pod uwagę, że GMail jest chyba najlepszą darmową usługą pocztową, dziwne będzie, jeżeli ktoś nie ma. Dzięki temu możemy korzystać z Google Docs, które przydaje się też do innych rzeczy (np. moi gracze mają zawsze pod ręką swoje damage tracki, listy kontaktów wraz z tym, co kontakty oferują, ilość przyznanych/wydanych punktów Karmy i pieniędzy oraz zasięgi i siłę rażenia swojej broni). Cierpliwość też się przyda, bo Fusion Tables są niestety toporne, mułowate i lekko nieprzewidywalne (np. do tej pory nie rozgryzłem, co odpowiada za kolejność nanoszenia na mapę kolejnych obiektów i jak zrobić, żeby to te właściwe były na wierzchu). Jeżeli planowana mapa ma zawierać tylko znaczniki, i to oparte na adresach ulicznych, tyle nam wystarczy. Do poważniejszych rzeczy potrzebujemy już Google Earth i jakiś program kompresujący (7Zip, IZArc, WinRAR).

Po co nam Google Earth? Już tłumaczę: jeśli chcemy nanieść na mapę obszar albo ścieżkę, najprościej zrobić to za pomocą tego właśnie programu. Tak samo jeśli chcemy precyzyjnie ustawić znacznik bez szukania koordynatów geograficznych danego miejsca. Wystarczy nanieść, po czym wyeksportować do pliku KMZ… i tu zaczyna się zabawa. Do Google Fusion Tables można importować pliki KML, które Google Earth przemyślnie kompresuje do formatu KMZ (zwykły ZIP ze zmienionym rozszerzeniem) razem ze wszystkimi koniecznymi do wyświetlenia danego obszaru/ścieżki/znacznika pierdołami. Jest tylko jeden problem: najprostsze rozwiązanie, czyli skan mapki z podręcznika nałożony na mapę w Google Earth (jak ten z notki „This Is L.A.: Na Dobry Początek„) nie da się zastosować w Fusion Tables. W związku z tym, czeka nas żmudne wyklikiwanie interesującego nas obiektu za pomocą narzędzia „Obszar”, a potem, opcjonalnie, dalsza obróbka za pomocą narzędzi third-party (jak np. nieśmiertelny windowsowy Notatnik). Na poniższej mapie, wyrzeźbienie niebieskiego zalanego obszaru zajęło mi chyba dwie godziny – a najwredniejszy dowcip Google tkwi w tym, że tylko jedna trzecia tego czasu poszła na wyklikanie poszczególnych elementów w Google Earth. Całą resztę musiałem uważnie kleić w Notatniku i mam takie głupie wrażenie, że format KML pozwala na zrobienie jeszcze paru rzeczy, których Google Earth nie potrafi wygenerować sam z siebie (ale wyświetlić już jak najbardziej).

(Jeśli mapka się nie wyświetla, można kliknąć TUTAJ)

Oprócz tego, przyda się nam znajomość HTML, jeśli chcemy, żeby dymki z opisami lokacji wyglądały ładnie. Google Fusion Tables pozwala na najróżniejsze rodzaje zmiennych w tabeli – możemy np. zarezerwować kolumnę na adres portretu danego NPC, który po wstawieniu w tag IMG bez problemu wyświetli się nam w dymku (na powyższej mapce tak się wyświetlają ikonki PC/NPC/frakcji). Nie miałem za dużo czasu, żeby się tym pobawić, ale jak się ktoś uprze, to może bez problemu w takim dymku zrobić jakiś fikuśny database-entry, z odrębnymi kolorami dla każdego rodzaju wpisu (np. sklepy na zielono, NPC na niebiesko, etc.), ikonkami, tytułami itd. Jak będę miał chwilę, to sam się z tym pobawię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s