Jak zepsuć pistolet

O przypadkowy postrzał, wbrew pozorom, dość trudno – chociaż zdarza się to nawet najlepszym. Broń palna jednak dość skomplikowanym sprzętem jest (chociaż bez przesady) i przypadkowe postrzały to tylko jedna z atrakcji, które mogą się przydarzyć pechowym strzelcom. Pozostałe to na przykład zmęczenie materiału, źle odważony proch, wadliwa spłonka czy amatorskie modyfikacje wprowadzone przez poprzedniego (tudzież obecnego) właściciela. Skutki są różne – od zwyczajnego zacięcia, któremu można zaradzić w kilka sekund, przez sytuacje wymagające wzięcia spluwy na warsztat, po mniej lub bardziej widowiskowe (i bolesne) permanentne rozwalenie broni. Czytaj dalej

Licencja na sprzęt do zabijania

Jedną z rzeczy, które nieprawdopodobnie mnie wkurzają w RPGach, jest branie pewnych rzeczywistych trademarków i przylepianie ich na jakimś szajsie, który z daną firmą nie ma nic wspólnego, a czasami nawet wykorzystuje w futurystycznym systemie markę martwą od lat już w czasach publikacji podręcznika. Większość autorów robi to na odpierdolsie, zmieniając jedną literkę bądź cyferkę i nawet nie zastanawiając się, co ona znaczy. Jeśli idzie o imiona i nazwiska, też czasami zdarza się zrobić jakąś mniejszą lub większą głupotę, jak nazwanie pannicy z młotkiem „Wielką Krową” (大牛 – O-Ushi) i jest to ta sama kategoria, ale do rzeczy. Czytaj dalej

Bang Bang Mystery Man

Dzisiaj temat nietypowy: o tym, jak broń palna robi krzywdę postaciom w różnych systemach. Niektórym Mistrzom Gry wydaje się bowiem, że „wiedzą lepiej” i grzebią w zasadach, co kończy się tym, że z plującej chmurą ołowiu strzelby średnio utalentowana postać nie jest w stanie trafić w stodołę. To jest złe. Naprawdę złe.

Systemy w których przeprowadzam demonstrację, to Wampir: Maskarada, Wampir: Requiem, Cyberpunk 2020 (z ewentualnymi poprawkami z Interlocka) i Shadowrun 4 Ed. Postaci mają „średnie” statystyki – wiedzą co robią, ale nie są specjalnie przekoksowane („specjalnie przekoksowana” może być np. moja Nosferatka, Lex, która na pierwszej sesji ever wykręcała 8 kostek na strzelanie, i to bez sprzętu, albo jej Maskaradowy pierwowzór, Brujah Megan, która tych kostek miała okrągłą dychę). Wyposażenie brane jest prosto z podstawowych podręczników. Odległość od celu wynosi ca. 10-15 metrów – w większości przypadków to tzw. średni zasięg, nie dający żadnych modyfikatorów. „Efektów specjalnych” typu deszcz, ogień, przeciwnik gibający się jak pierdolony rezus albo bujająca się pod nogami łajba tudzież samochód, też nie ma. Czytaj dalej