Na sznurku metaplotu

Trochę mi ostatnio obrzydł Wampir: Maskarada. Po części z powodu terytorialnej natury wampira – jak w czołówce serialu Burn Notice: „Utknąłeś w mieście, w którym postanowili cię wyrzucić. Bierzesz każdą robotę, która ci się nawinie.” Po części z racji przewidywalności metaplotu: kiedy za długo grasz w systemy Świata Mroku, to od pewnego momentu nic nie jest w stanie cię zaskoczyć, bo widziałeś już wszystko. I w sytuacji, w której jakieś pajace z bardzo hi-tech sprzętem kradną średniowieczne okultystyczne artefakty, po prostu wiesz że to Technokracja, bo w końcu kto inny jest hi-tech, biega w dzień i masz go nienawidzić. Nawet jeśli to marnowanie potencjału i sprowadzanie wszystkiego do kliszy.

Zresztą tu uwaga specyficznie do Technokracji: w przeciwieństwie do Pentexu, Sabatu czy kogo tam jeszcze, mających plan ograniczający się do „zróbmy piekło na ziemi”, często z dopiskiem „for teh lulz”, Technokracja po prostu nie lubi ludzi naruszających status quo. A status quo jest takie, że magii nie ma. Ot, tacy smutni panowie w czerni, którzy nie pozwalają innym robić z magią fajniejszych rzeczy niż sami uznają za stosowne. Spokój ma być i tyle. I w sytuacji, w której to właśnie oni zlecają kradzież złych demonicznych artefaktów, przeciętny gracz może im co najwyżej postawić flaszkę dobrego łyskacza za oszczędzenie mu roboty. Niestety „utrzymywanie status quo” i „robienie z kogoś krwawego kleksa na pace furgonetki” jakoś tak do siebie nie pasują, a to drugie to akurat ulubiony sposób Ryjka na pozbywanie się NPCtów. Czytaj dalej

Reklamy

Bang Bang Mystery Man

Dzisiaj temat nietypowy: o tym, jak broń palna robi krzywdę postaciom w różnych systemach. Niektórym Mistrzom Gry wydaje się bowiem, że „wiedzą lepiej” i grzebią w zasadach, co kończy się tym, że z plującej chmurą ołowiu strzelby średnio utalentowana postać nie jest w stanie trafić w stodołę. To jest złe. Naprawdę złe.

Systemy w których przeprowadzam demonstrację, to Wampir: Maskarada, Wampir: Requiem, Cyberpunk 2020 (z ewentualnymi poprawkami z Interlocka) i Shadowrun 4 Ed. Postaci mają „średnie” statystyki – wiedzą co robią, ale nie są specjalnie przekoksowane („specjalnie przekoksowana” może być np. moja Nosferatka, Lex, która na pierwszej sesji ever wykręcała 8 kostek na strzelanie, i to bez sprzętu, albo jej Maskaradowy pierwowzór, Brujah Megan, która tych kostek miała okrągłą dychę). Wyposażenie brane jest prosto z podstawowych podręczników. Odległość od celu wynosi ca. 10-15 metrów – w większości przypadków to tzw. średni zasięg, nie dający żadnych modyfikatorów. „Efektów specjalnych” typu deszcz, ogień, przeciwnik gibający się jak pierdolony rezus albo bujająca się pod nogami łajba tudzież samochód, też nie ma. Czytaj dalej